Rekrutacja 2018

Rekrutacja 2018

 

Zebranie z Rodzicami uczniów klas 1

Szanowni Państwo, zebranie z Rodzicami uczniów klas 1 zaplanowano na 11 kwietnia 2018 roku na godzinę 17.00

„Do twarzy ci z Niepodległą”.

DTCZN

 

Martyna Urbaniak laureatką XXVII Bałuckich Spotkań Recytatorów

recytator

 

 

 

XVII edycja międzyszkolnego konkursu „NAJWYBITNIEJSI TWÓRCY POLSKIEJ LITERATURY – IGNACY KRASICKI”

Krasicki

 

Karta zgłoszenia na konkurs o Krasickim

 

 

To już pewne !!! XXX LO tylko na Sowińskiego !!!

1740

 

Kobieta z głową w chmurach.

Wywiad z Panią Anną Miderą, Prezesem Portu Lotniczego im. Władysława Reymonta w Łodzi przeprowadzili Joanna Szokalska i Piotr Kołodziejczyk, redaktorzy szkolnej gazetki.

Jak to się stało, że zaczęła Pani pracować na łódzkim lotnisku? Był to Pani świadomy wybór, czy bardziej przypadek, przecież Port Lotniczy im. Władysława Reymonta w Łodzi nazywany był „lotniskiem widmo”. Czy miała Pani w związku z tym jakieś obawy przed pracą na popularnym Lublinku?

– Było w tym nieco przypadku. Kiedy po ośmiu latach mieszkania w Warszawie podjęliśmy z rodziną decyzję o powrocie do Łodzi, zastanawiałam się, co będę robiła. Dostałam propozycję, żeby zainteresować się lotniskiem. Miałam mnóstwo dylematów, czy wogóle sobie poradzę. Byłam świadoma tego, że jest tam zła sytuacja, że nie mam doświadczenia w kontaktach z przewoźnikami. Jednak pomyślałam sobie, że przecież mam doświadczenie w Ministerstwie Infrastruktury, gdzie byłam odpowiedzialna za strategię transportu, w tym także lotnictwo. Kolejne dwa lata spędziłam w Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej i tam miałam styczność z lotnictwem, a więc mam kontakty zawodowe, które mogą się pomóc w rozwoju lotniska. Podjęłam to wyzwanie.

Jest Pani jedną z dwóch kobiet na takim stanowisku w Polsce (Prezesem radomskiego lotniska jest Dorota Rajkowska). Czy jest to dla Pani swego rodzaju zobowiązanielub wyróżnienie ?

– Ze względu na funkcję mogę powiedzieć, że jest to zobowiązanie, ale nie wynika ono z tego, że obydwie jesteśmy kobietami. Kilka razy w roku odbywają się zjazdy prezesów wszystkich lotnisk regionalnych i na nich jesteśmy tylko my dwie. Zawsze lubiłam współpracować z mężczyznami i nie sprawia mi to problemu.

Kiedy z usług naszego lotniska korzystała słoweńska linia lotnicza Adria Airways, za sterami samolotu „Łódź” zasiadła kobieta. WPKP Intercity jedyną kobietą maszynistą jest łodzianka, w Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej raczej trafimy na konduktorki, w MPK, w kabinach autobusów i tramwajów często dostrzeżemy kobiety. Ostatnio nawet na Lublinku wylądowała Boeingiem 737-800 pani Karolina Borkowska z Aleksandrowa Łódzkiego. Co myśli Panio kobietach, które wykonują zawody uważane przez społeczeństwo za typowo męskie?

– To jest silna płeć! Myślę, że kobiety są generalnie silniejsze. Mówi się, że „Łódź jest kobietą” i to prawda. Prezydentem Łodzi jest Hanna Zdanowska, wcześniej wojewodą łódzką była Jolanta Chełmińska. Kobiety tutaj naprawdę dobrze sobie radzą.

Gratulujemy otwarcia nowych lotów rejsowych do Monachiumi Aten oraz lotów czarterowych do Bułgarii i Turcji. Utrzymała Pani też stare rejsy do Londynu Stansted, East Midlands, co oznacza, że teraz lotnisko posiada 7 kierunków. Zrobiła, to Pani w nieco ponad pół roku, a loty były ogłaszane w małych odstępach czasowych. Jak robi się to tak szybko i skutecznie?

– Trzeba sobie postawić cel, zbudować dobry zespół, który jest pełen entuzjazmu i chce pracować oraz konsekwentnie ten cel realizować, nie zważając na niesprzyjające okoliczności, na złą passę, na różne sytuacje, które przeszkadzają. Ja jestem optymistką i wierzę w samospełniające się przepowiednie. Opowiem historię, której jeszcze nikomu nie mówiłam. Kiedy pracowaliśmy nad projektem Lufthansy, miałam akurat urodziny. Dostałam od moich współpracowników prezent: ramkę z artykułem, który sami napisali. Wyglądał zupełnie jak wycięty z gazety. Do tego fotomontaż: moje zdjęcie z Frankiem Wagnerem, przedstawicielem Lufthansa Group na Polskę, jak wspólnie ogłaszamy, że Lufthansa od sezonu letniego 2018 roku zacznie latać z Łodzi. To był taki żart, z którego wszyscy uśmialiśmy się. Ramkę postawiłam przed komputerem, wpatrywałam się w nią codziennie i marzenie się spełniło! Od sezonu letniego 2018 roku będzie latać z Łodzi Lufthansa!

Nie podejrzewała Pani, że to jest możliwe?

– Spodziewaliśmy się, że być może Lufthansa zdecyduje się latać z Łodzi, ale najwcześniej w 2019 roku. Rok 2018 był nieprawdopodobny.

Jaki jest wymarzony kierunek realizowany na Lublinku dla Prezes Anny Midery?

– Jestem zakochana w Rzymie i chciałabym móc latać tam jak najczęściej. Natomiast jako prezes nie mam takiego kierunku. Pasażerowie przedkładają nam całą listę życzeń, dokąd chcieliby latać, ale prawda jest taka, że to linie lotnicze decydują, dokąd polecą, który kierunek będzie im się opłacał. To wiedza poparta badaniami. My na razie nie jesteśmy wybredni. Ten moment, kiedy to my będziemy wybierać kierunki, mam nadzieję niedługo nastąpi.

Czy chciałaby Pani mieć zbazowany samolot jakiegoś przewoźnika na łódzkim lotnisku ?

– Oczywiście! Chciałabym, żeby w Łodzi swoją bazę miał Ryanair i żeby stąd latał do innych portów i do nas wracał na noc. Ryanair jest największym przewoźnikiem europejskim. W Polsce, zresztą też wykonuje najwięcej operacji i przewozi najwięcej pasażerów. Ponadto oferuje dobre ceny, uczniowie i studenci lubią korzystać z jego usług. Gdyby Lufthansa podjęła decyzję o zbazowaniu samolotu, to nie odmówiłabym. Od takiego kroku też zaczyna się bardzo szybko rozkręcać biznes lotniczy.

Przyjmowała Pani drugi największy samolot świata. Czy jest to trudne zadanie dla prezesa?

– Dla prezesa nie (śmiech), bo prezes sobie siedzi i patrzy przez okno, jak załoga pracuje. Natomiast jest to na pewno duże wyzwanie dla osób, pracujących tutaj operacyjnie. Przylot takiego samolotu pokazuje, że lotnisko jest przygotowane na przyjmowanie takich gigantów.

W firmach kosmetycznych, modowych itd. często spotykamy się z prezesami kobietami. Jednak pani prezes lotniska to dość nietypowe. Jak postrzegają Panią mężczyźni, czy to pasażerowie, koledzy, podwładni, dziennikarze itd. jako prezesa lotniska? Pomagają, czy raczej patrzą z powątpiewaniem, a może przeszkadzają?

Pomagają! Nigdy nie spotkałam się z niechęcią.

Ostatnią nagrodą, jaką otrzymało lotnisko z prezesem Anną Miderą na czele, był Certyfikat Europejski zgodny z wymaganiami Komisji Europejskiej. Gratulujemy ! (Aby uzyskać Certyfikat Europejski, należy pozytywnie wypaść w licznych kontrolach.) Dokument mówi o tym, że Lublinek jest lotniskiem europejskim i spełnia wszystkie standardy dotyczące m.in. bezpieczeństwa, zarządzania i wyposażenia. Czy może to być zachętą dla linii lotniczych i pasażerów do poszukania na mapie lotniska w Łodzi?

– Gdyby nam się nie udało w określonym czasie zdobyć certyfikatu, to lotnisko musiałoby zostać zamknięte. Certyfikat pokazuje, że jesteśmy prawdziwie europejskim, międzynarodowym portem lotniczym.

W jednym z pierwszych wywiadów powiedziała Pani : „Lotnisko musi być sexy!” Co to znaczy?

– Oczywiście lotnisko musi pełnić swoją podstawową funkcję, którą jest przyjmowanie samolotów i obsługa pasażerów. „Sexy” miało oznaczać, że lotnisko może być atrakcyjne również dla mieszkańców Łodzi i regionu, że mogą się tu odbywać różne wydarzenia kulturalne, spotkania. Leżymy niedaleko uroczyska, gdzie latem wielu łodzian spędza czas, więc wracając na rowerach, czy ze spacerów, mogliby spokojnie tutaj zostawać, zatrzymywać się na kawie, herbacie i spędzać czas z dziećmi. Tak jak galerie handlowe pełnią różne funkcje, nie tylko miejsca, gdzie się idzie do sklepu, lecz gdzie się spędza się wolny czas, tak samo przestrzeń lotniska musi być „sexy”, żeby przyciągnąć i zaistnieć na mapie różnych obiektów. Na przykład w lipcu, w urodziny Łodzi, zorganizowaliśmy na lotnisku kino letnie.

Dziennikarze wyciągnęli z mojej wypowiedzi zdanie „Lotnisko musi być sexy!” jako tytuł, co okazało się dobre, bo zwrócono uwagę na lotnisko.

Podczas ostatnich urodzin Łodzi na lotnisku wiele się działo. Jedną z atrakcji była właśnie projekcja filmu „Sully”. Czy jest to jeden z ulubionych filmów o tematyce lotniczej?

– To bardzo fajny film, akurat się tak zdarzyło, że pasował do tematu lotniska. Chcieliśmy, żeby film grał z przestrzenią. Zależało nam na tematyce lotniczej, ale nie chcieliśmy, żeby był to film typu „Katastrofa w przestworzach”. Dobrze ogląda się film dotyczący samolotu, lotniska, widząc, że te prawdziwe stoją tuż obok. W filmie przewijał się Airbus A320 i tak się złożyło, że akurat w tym dniu był obsługiwany na naszym lotnisku.

Linią lotniczą numer 1 w Polsce jest Ryanair, jego konkurentem jest Wizzair, który bardzo dawno temu wykonał ostatni rejsowy start z Łodzi. Czy chciałaby Pani, aby z powrotem Łódź przyjęła różowe samoloty ?

– Chciałabym. Prowadzimy rozmowy, one nie są łatwe. Łódź jest postrzegana, niesłusznie, jako „zwijające się” miasto. My doskonale wiemy, że tak już nie jest, że to miasto odżywa, jest coraz ładniejsze, dlatego musimy włożyć dużo wysiłku, żeby przekonać przewoźników do Łodzi, przyciągnąć na nasze lotnisko.

Z polskich lotnisk Ryanair realizuje połączenia krajowe już od 5 zł, ale zazwyczaj lot kosztuje 10/20 zł. Samolot w Polsce jest o wiele tańszy niż pociąg, jeżeli zarezerwujemy sobie miejsce odpowiednio wcześniej. Czy chciałaby Pani, aby w Łodzi były realizowane loty krajowe?

– Jeżeli byłby na nie popyt, to jak najbardziej. Natomiast jesteśmy położeni w takim miejscu, że wszędzie dojedziemy autostradami lub drogami szybkiego ruchu. Do Warszawy dojedziemy w półtorej godziny, do Gdańska w trzy. Lot samolotem po prostu nie opłaca się, bo na lotnisko trzeba przyjechać dwie godziny przed startem samolotu, więc w tym czasie samochodem można by już dojechać do celu.

Na Lublinku lądowało i/lub startowało wiele gwiazd, np. Robert Lewandowski, KylieMinogue, zespół Deep Purple. Która ze znanych osób zapisała się najlepiej w Pani pamięci?

– Takie znane osoby bardzo chętnie przyjmujemy i cieszymy się, że korzystają z usług naszego portu. Natomiast generalnie z gwiazdami jest tak, że managerowie nie życzą sobie, żeby robić im zdjęcia, ani żeby informować dziennikarzy o ich przylocie. Często nawet przywitanie ich przez zarząd lotniska może być postrzegane niechętne. Bardzo często odjeżdżają limuzynami już z płyty lotniska, wsiadają do samochodu dosłownie obok samolotu. Gdy fani stoją przy płocie, to widzą tylko odjeżdżające auta. Nie jest tak, że przychodzą do biura zarządu, choć fajnie by było (śmiech). My musimy zachować dużą dyskrecję. Dyskrecja dotyczy także lotów biznesowych. Mamy wiedzę, kto ląduje na Lublinku, ale nie możemy o tym mówić.

O jakim zawodzie marzyła Pani w dzieciństwie i czy było to coś związanego z lotnictwem?

– Kiedyś marzyłam o tym, żeby być stewardesą (śmiech). Przypomniałam sobie to tamtych marzeniach, kiedy zaczęłam pracować na lotnisku. Marzyłam też o jakimś artystycznym zawodzie. Zawsze dobrze rysowałam, wygrywałam konkursy recytatorskie, ubóstwiałam występować na scenie, uczyć się tekstów na pamięć, czułam się świetnie wchodząc w różne role. Chciałam iść do szkoły teatralnej. Trochę zgasili mnie moi rodzice. W tamtych czasach uważano, że zawód artysty nie przyniesie właściwych profitów poza moim zadowoleniem, niezłą zabawą oraz radością. Nakierowali mnie na handel zagraniczny na Wydziale Ekonomiczno-Socjologicznym Uniwersytetu Łódzkiego. To był w ogóle bardzo dobry kierunek, zawsze można było po nim znaleźć pracę. Był wysoki poziom języków obcych, więc to też było istotne. Natomiast marzenia spełniły się gdzie indziej. Mam cztery córki– Zuzię, Malinę, Polę i Hanię. W sumie przez siedem lat byłam mamą przedszkolaka, bo jak jedna córka szła do szkoły, to kolejne były jeszcze w przedszkolu. Zorganizowaliśmy tam z rodzicami teatrzyk. Na Dzień Dziecka prezentowaliśmy sztuki dla dzieci przygotowując się do tego wydarzenia przez cały rok. Tam zrealizowałam się jako aktorka.

Czy często korzysta Pani z samolotu i czy lubi Pani latać?

– Lubię latać, ale niezbyt często korzystam. Latam kilka razy w roku: kiedy spotykam się za granicą w celach biznesowych, albo lecę z rodziną na wakacje.

Czy jest coś, co drzemie w duszy kobiety, a nie może być obecne u prezesa lotniska?

– Mam wrażenie, że czasami tkwi we mnie dziecięca radość. W sytuacjach, kiedy otrzymujemy pozytywne wiadomości, takie jak informację o lotach do Aten, czy dotycząca Lufthansy, wtedy potrafię skakać i śmiać się na korytarzu, nie zwracając uwagi, że rejestrują to kamery monitoringu. Po ogłoszeniu lotów do Aten zatańczyliśmy z pracownikami zorbę, ale żeby ten taniec był szczęśliwy,trzeba było potłuc talerz. Wyszliśmy na taras widokowy. Była zorba! Był talerz! Mamy krótki filmik z tego spontanicznego tańca, który zresztą później wysłałam na pamiątkę do Ryanaira. Myślę, że nie ma nic takiego, co ogranicza kobietę jako prezesa.

Czy wykonywanie tak trudnego zawodu i pełnienie tak odpowiedzialnej funkcji pozwalana poświęcanie czasu rodzinie ? Czy rodzina nie odczuwa skutków Pani zaangażowaniaw sprawy zawodowe ?

– Ja myślę, że nie, a oni pewnie myślą, że tak. Szczęśliwie wszyscy w ciągu dnia jesteśmy zajęci. Dzieci chodzą do szkół, najstarsza córka jest już na studiach, więc ten dzień mają wypełniony. Mąż też pracuje aktywnie zawodowo i spotykamy się wieczorami, ale wtedy staram się być po prostu dla nich. Myślę, że jestem dobrze zorganizowana. Sam fakt posiadania tak licznej rodziny nauczył mnie tego. Chodzę bardzo późno spać, zwykle po północy, ale nie „siedzę” w Internecie (śmiech). Natomiast wstaję zwykle przed szóstą. Gdy wszystkich wyprawię z domu,jestem spokojna.

Czy w Pani ocenie młody człowiek, myślący o swojej przyszłości zawodowej, ma szanse pracować na łódzkim lotnisku? Jeżeli tak, to jakie kierunki kształcenia powinien wybrać?

– To zależy. Lotnisko daje możliwości spełniania się w różnych zawodach. Są potrzebni i prawnicy, i ekonomiści, ale także osoby operacyjne: technicy, mechanicy. Nasze lotnisko współpracuje z Technikum nr 1 przy ul. Drewnowskiej, gdzie jest klasa o profilu technik eksploatacji portów i terminali. Jeżeli ktoś już wie w tak młodym wieku, że chce być związany z lotnictwem, to faktycznie taka szkoła może jest dobrym rozwiązaniem.

Co lubi Pani robić w czasie wolnym ?

– Lubię chodzić do kina, obejrzeć ciekawy film, pisać wiersze. Lubię też biegać. Niedawno wystartowałam w Biegu Trzech Króli, którego start i meta była w Manufakturze.

Na zakończenie rozmowy pani Prezes podała bardzo ciekawe informacje o Lublinku:

– O lotnisku mówiło się, że to lotnisko widmo, że mało samolotów tu lata. Niektórzy ze zdziwieniem otwierają oczy, gdy słyszą, że łódzki port lotniczy zajmuje drugie miejscew kraju pod względem liczby samolotów! Nie chodzi o liczbę pasażerów, ale samoloty. Startują i lądują u nas samoloty szkoły lotniczej BartoliniAir, małe samoloty biznesowe, sanitarne. Średnio jest to 136 operacji, czyli startów i lądowań, dziennie.

 

Serdeczne dziękujemy  Pani Doktor Annie Miderze – Prezesowi Portu Lotniczego Łódź za poświęcony czas i możliwość przeprowadzenia wywiadu dla naszej gazetki.

 

Wywiad przeprowadzili:

Joanna Szokalska i Piotr Kołodziejczyk- XXX LO

 

Dr Anna Midera jest prezesem Portu Lotniczego w Łodzi.Skończyła handel zagraniczny na Uniwersytecie Łódzkim. Przez 13 lat pracowała na uczelni jako adiunkt w Katedrze Międzynarodowych Stosunków Gospodarczych. Potem pracowała w Ministerstwie Infrastruktury na stanowisku dyrektora Departamentu Polityki Transportowej i Spraw Międzynarodowych. Następnie była dyrektorem Departamentu Strategii i Współpracy Międzynarodowej w Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej. Żona Szymona-założyciela platformy zakupowej Shumee, mama czterech córek, właścicielka psa o imieniu Prezes.

Foto: Port Lotniczy Łódź

Foto: Port Lotniczy Łódź

Foto: Port Lotniczy Łódź

 

Zdjęcie inspirowane okładką czasopisma Vogue Polska. Pani prezes Anna Midera ze swoją asystentką panią Katarzyną Kosonóg. Foto: Port Lotniczy Łódź

 

 

Narodowy Dzień Żołnierzy Wyklętych

Zajęcia w Pracowni Rysunku i Designu

Pierwsze po przerwie semestralnej zajęcia w Pracowni Rysunku i Designu
odbędą się dnia 15.02 (czwartek) o godz 15.00 oraz dnia 16.02 (piątek) o godz 15.00.
Lista uczestników dostępna w zakładce pracownia oraz w gablocie z ogłoszeniami. 

I bieg – „Julianów na 5”

24 marca zapraszamy  wszystkich miłośników aktywnego stylu życia na I bieg Julianów „na 5”. Bieg odbędzie się w Parku Julianowskim, biuro zawodów w Naszej szkole. Zapraszamy na bieg główny – 5 km oraz biegi w kategoriach gimnazjum – 1,5 km oraz biegi szkół podstawowych kl 6 -7 , dystans 800 m i klasy 4 – 5, dystans 600 m. 
Więcej informacji w regulaminie biegu.

 

Regulamin Biegu

Do zobaczenia na starcie.

 
 

Starsze posty «

» Nowsze posty